Kontrybucja
Pomagaj Tibia Royal i zbieraj punkty kontrybucji, 2.000 punktów możesz wymienić na Shield of Destiny w grze Tibia!

Przeceniłeś moją moc

Stworzone przez Uman. Przetłumaczone przez Urgith. w 10 Apr 2017, 11:00

Był to zwyczajny poranek w Tibii. Słońce już świeciło a trole chrząkały nieopodal murów miasta Thais. Przez alejki można było zaobserwować grupę ujadających z ekscytacji psów goniących za ptakami. Tibicus był już od dawna na nogach, zaczął biec, by jak najszybciej znaleźć się w depot. Miał zamiar spotkać się z przyjaciółmi, by rozpocząć kolejne, ekscytujące polowanie, które tak bardzo uwielbiał. Przechadzał się uliczkami, zahaczył do Sama, by coś sprzedać a następnie zdecydował się odwiedzić swojego ulubionego barmana - Froda.

"Tibicus, stary przyjacielu!" powitał go Frodo. "Jest chyba zbyt wcześnie na piwo, nie uważasz?" "Nie, nie martw się Frodo, ja tylko wpadłem, by zabić trochę czasu. Niedługo na jakiś czas wychodzę poza miasto, by się dobrze bawić z moją drużyną! Człowieku, nie byłem poza miastem przez ponad tydzień!" "Tak, wiem, po ostatnim wydarzeniu ten bar stał się niemalże Twoim drugim domem." - zażartował Frodo.

"Cichaj! To bardzo frustrujące, że jednym kichnięciem zdmuchnąłem książkę wypełnioną nieznanymi wspomnieniami czterech bogów. Tak czy inaczej, dzięki że mi o tym przypomniałeś... znowu." odpowiedział lekko rozzłoszczony Tibicus.

"Ehh, co było to było. Rany, spójrz która godzina! Muszę lecieć, trzymaj się Frodo. Do następnego spotkania!" odpowiedział wychodząc pospiesznie z baru. Idąc w dół zaułka zobaczył, że jego znajomi już na niego czekali obok poczty Benjamina. Paladyn Fridolin i czarownica Tabea pomachały do niego z daleka, lecz nie mógł on dostrzec druida Emilia. Zaraz przy powitaniu wiedział, że coś jest nie tak. "Gdzie jest Emilio?" zapytał. "Nie słyszałeś? Jest w świątyni! Quentin się nim teraz zajmuje. Nie wygląda to dobrze!" zaszlochała Tabea. "Nawet jeśli przeżyje to minie sporo czasu zanim będzie mógł ponownie wyruszyć na polowanie." "Co? Ale jak?! Co się stało?" Tibicus nie miał pojęcia, że jego przyjaciel jest na skraju śmierci.

"Pamiętasz Beefo i jego gang? Grupę awanturników mieszkającą w Venore? Więc wczoraj ci tchórze zaczaili się na niego, gdy wracał do domu po swym codziennym polowaniu. Przysięgam na Umana, zniszczę ich, gdy tylko ich zobaczę!" ryknął Fridolin. "Chodźmy, pomścimy Emilia! Na co jeszcze czekamy?"

"Uspokój się Frido!" Tibicus starał się rozluźnić sytuację. "Dostaną to na co zasługują, ale na ten moment brakuje nam uzdrowiciela! Jeżeli natkniemy się na nich nieprzygotowani, to wylądujemy w świątyni zaraz obok Emilia. Ja już raz straciłem wszystkich członków drużyny podczas ataku żądnych krwi demonów." Podniósł swój pancerz i ukazał brzydkie blizny na swej piersi. "Nie mam zamiaru stracić też i was!"

"Masz rację" Fridolin zmarszczył brwi, "tylko... Co teraz zrobimy? Czekałem na ten dzień od wieków, nasza czwórka miała iść razem na polowanie a teraz stoimy tutaj bez uzdrowiciela. Nawet ty nie jesteś w stanie unieść wystarczającej ilości leczących mikstur, by zapewnić efektywny poziom leczenia jak Emilio."

"Uważam, że nadszedł czas, by znaleźć tymczasowe zastępstwo za Emilia. Nie możemy się obwiniać. Chodźmy na polowanie ku czci Emilia!" rzekł Tibicus próbując zmotywować resztę załogi. Był tylko jeden problem. Żaden z nich nie znał starszego druida z umiejętnościami tak dobrymi jak te, które posiadał Emilio. "Słyszałem o jednej powszechnie znanej metodzie szukania ludzi na polowanie" powiedział Fridolin, "Jeszcze tego nie robiłem, ale myślę, że warto spróbować." Odwrócił się na pięcie, wszedł w głąb depot, przeczyścił gardło i krzyknął używając do tego całego powietrza, jakie miał w płucach "LF ED... OSTATNIE MIEJSCE!"

"A teraz czekamy." Fridolin uśmiechał się od ucha do ucha wracając do swoich przyjaciół. Tibicus wątpił w powodzenie tego planu "Jesteś pewny, że to się uda? Jakoś powątpiewam w to czy ktokolwiek się z nami -" "Ej, słyszałem, że szukacie druida! Oto jestem, gdzie lecimy?" Młody druid stał akurat przed nimi. "Hejże, poczekaj! A może byś coś o sobie najpierw opowiedział? Posiadasz jakiekolwiek doświadczenie w grupowych polowaniach?"

"Oczywiście, że mam! Jestem bardzo doświadczony; exura sio, exura gran, exura vita... ćwiczyłem te zaklęcia duży szmat czasu! Nie martwcie się możecie na mnie liczyć!" zapewnił drużynę. "W porządku, nazywam się Tibicus, zapamiętaj moje imię, gdyż jestem blokerem." Tibicus miał złe przeczucia, ale starał się nie pokazywać tego po swoim głosie.

"Najpierw idziemy do Rathleton. Myślę, że dziś się nam poszczęści na hydrach. Przeglądnijcie swój ekwipunek, gdyż będzie to długa wędrówka!" powiedział. Każdy poszedł więc do depot aby uzupełnić zapasy.

Gdy przybyli do Rathleton, Tibicus zdołał poczuć dreszczyk emocji prawdziwego łowcy, który wydawał się płynąć w jego żyłach. "Nareszcie, powróciłem!" pomyślał czując świeżą bryzę w powietrzu. Wziął ogromny haust powietrza i zasmakował przesolonego morskiego powiewu. "Naprzód ku przygodom! Chodźmy!" krzyknął do swojej drużyny i przyspieszył kroku idąc na zachód. Po dwóch godzinach pieszej wędrówki dotarli do swojego celu. "Oto jesteśmy w miejscu, gdzie piękne peppermoon bells są strzeżone przez śmiercionośne hydry! Cóż za piękna sceneria!" zaśmiał się Tibicus. "Fridolin i ja weźmiemy się za bog raidery, podczas gdy Tabea i... jak miałeś na imię?" "Songro" odrzekł stłumiony mag. "Podczas gdy Tabea i Songro dadzą pokaz swoich magicznych mocy, by zająć się hydrami! Hej Songro, wszystko w porządku? Strasznie pobladłeś."

"Nie martw się, wszystko w porządku." odrzekł Songro i zeszli w głąb dziury. Po dotarciu do samego dna ukazała się im niezbyt przyjazna jaskinia. Zapach kwasu przenikał powietrze i wypełniał ich nozdrza. Songro zwymiotował od razu, gdy spróbował złapać oddech. Gdy tylko starał się podnieść ujrzał sześć czerwonych oczu wpatrzonych w niego z ciemnego rogu. "HYDRA! HYDRA!" zaczął się wydzierać i rzucać runy avalanche w potwora. Hydra nie była pod wrażeniem tego ataku, więc zaczęła kroczyć w stronę Songra. Tibicus skoczył przed niego i zablokował nadchodzący atak swoją tarczą. Tabea rzuciła swoje runy energii a Fridolin wystrzelił niezliczoną ilość bełtów w potwora. Tibicus wyciągnął miecz i odciął hydrze głowę pojedynczym uderzeniem. Pokryty hydrzą krwią odwrócił się do Songra i krzyknął "Co to miało być do cholery?" Avalanche? Ty tak na serio?!"

Songro potrzebował chwili by dojść do siebie po spotkaniu z hydrą. "Nie, ja tylko tak żartowałem, po prostu chciałem sprawdzić czy jesteście tacy dobrzy. Haha, wydaje się, że jesteście całkiem utalentowani!" powiedział. "Myślisz, że to tylko zabawa?!" Tibicus wpadł w furię "Weź się w garść!"

Wyczyścili dalszą część tego poziomu a Songro zdołał wywiązywać się ze swojego zobowiązania całkiem nieźle lecząc drużynę.

"Czy jesteś gotowy zejść głębiej?" zapytał Tibicus wyciągając swój miecz z hydrzej czaszki.

Zeszli w dół po drabinie a ich oczom ukazała się jeszcze większa liczba hydr i bog raiderów. Tibicus zaszarżował, by sprowokować i wziąć na siebie całe zagrożenie. Songro nieprzerwanie zaczął rzucać "exura sio Tibicus" najszybciej jak tylko potrafił, by utrzymać swego druha przy życiu, podczas gdy Fridolin i Tabea starali się zabić potwory otaczające rycerza. Songro był zdecydowanie skupiony, kolejny błąd i wszyscy będą znowu w opałach. Za pierwszym razem zdołał ukryć swój brak doświadczenia w grupowych polowaniach, ale teraz zaczął żałować, że nie powiedział im prawdy już na samym początku. Znał swoje zaklęcia, lecz nie posiadał wiedzy o potworach i ich słabościach. Sam zazwyczaj chodził w miejsca, gdzie żaden potwór nie był na tyle silny, by mu zaszkodzić. Walka z hydrami wymagała od niego o wiele większych umiejętności. "Skup się Songro, oni nie mogą poznać prawdy! Tak czy inaczej teraz jest już za późno, by ich o tym informować!" Nagle poczuł jak coś kapie mu na lewe ramię. Odwrócił się i zaglądnął prosto w otwartą paszczę hydry. Ciągnący się śluz kapał z jej kłów z każdym krokiem, gdy zbliżała się do Songra, który zamurowany ze strachu nie mógł poruszyć się ani o cal. Poczuł jak zębiska hydry wbijają się w jego ciało. Zapłakał w agonii słysząc trzask swoich kości.

Tibicus był mile zaskoczony. Po kilku drobnych problemach wydawać by się mogło, że druid był w stanie dorównać reszcie drużyny. Oczywiście kilka zaklęć leczniczych mogłoby być lepiej zsynchronizowanych, lecz koniec końców byli w stanie efektywnie polować. W połowie tej myśli zauważył, że zaczął przyjmować większą dozę obrażeń od potworów niż do tej pory. Hmm, może nie więcej obrażeń co leczenie nie było dość szybkie. "Dobra Songro, nie pogardziłbym lekką pomocą!" krzyknął lecz nie uzyskał żadnego "exura sio".

Szybko wypijając najlepszy napój leczący przebił się przez hordy potworów tylko po to, by odnaleźć ledwo przytomnego uzdrowiciela leżącego na ziemi w krwi. Wziął go na ramię i krzyknął "Wracajmy! Tabea - wycofaj się! Fridolin - osłaniaj nas!" Wydostali się żywi, ale Songro był w bardzo kiepskim stanie. Jego gill coat był podarty na kawałeczki a puls coraz bardziej zanikał. Zanieśli go do Azalei, która była w stanie zapewnić mu pomoc, której potrzebował. Okazało się, że Songro nie był zbyt doświadczony, by odpowiednio nosić gill coat, co spowodowało utratę ochrony przed atakami hydry. Tibicus z przyjaciółmi mieli więcej szczęścia niż rozumu.

Kilka dni później, Tibicus, Fridolin i Tabea siedzieli w pubie Froda wspominając wszystkie wydarzenia. Wszyscy przetrwali ale Songro był tak zawstydzony tym co zrobił, że nie chciał się z nimi spotkać. Był bardzo wdzięczny za ratunek i poprzysiągł, że będzie kontynuował swój trening dopóty dopóki będzie w stanie dorównać Tibicusowi i jego drużynie. Już mieli skończyć swoje drinki, gdy drzwi się rozwarły i znajoma twarz ukazała się ich oczom. "Emilio! Wróciłeś!" krzyknęła Tabea i przysunęła krzesło dla starego druha. "Jak się masz?"

"Szczerze? Bywały lepsze dni. Auu!" jęknął Emilio. "Ale wydaje mi się, że już za kilka dni będę jak nowy! Przepraszam, że przegapiłem nasze polowanie, ale wiecie - niespodziewane okoliczności." "Nic nie szkodzi, przyjacielu" powiedział Tibicus. "Cieszymy się, że jesteś tu z nami! Skup się na powrocie do zdrowia! Obiecuję Ci, pewnego dnia pomścimy Beefo i jego gang!"

Najnowszy wywiad

Przeszłość
Z wizytą w Kilmareshu
Snoopy, zjawa?

Contribute

Przy pisaniu komentarzy miejcie na uwadze:

  • Twój komentarz musi być w języku Polskim, inaczej zostanie usunięty.
  • Musisz być pewny, że to co piszesz jest prawdziwe zanim zdecyduje się to dodać.
  • W celu szybszych odpowiedzi prosimy o zadawanie pytań na naszym forum.
  • Nie jesteś pewny jak wstawiać komentarze? Sprawdź nasz poręczny poradnik.


Disclaimer:

We uses cookies to give you the most and relevant experience. We use Google cookies for traffic analyse and advertisments.

From begin ads are not personalized, if you would like to change it please agree on that by hitting button "I agree on personalised ads", otherwise please close the window or just start using a page.

For further information please visit privacy policy page where you can always remove your agreement.

I agree on personalised ads
Close